Jak zaczęłam dzień? Szczerze? Z kubkiem kawy w ręku posnułam się nieco w pidżamie, oceniając jednocześnie rozmiary zabałaganienia naszego mieszkania. Potem - sprzątanie. Baaardzo przyjemne. Nie zwariowałam! Uwielbiam zainteresowanie Lenuśki porządkami, aczkolwiek te samodzielne są nieco bardziej efektywne i sprawniejsze. A porządek, ten to jest dopiero cholernie przyjemny! Przechadzałam się potem kilkukrotnie po pokoju i nie potknęłam się o żadną zabawkę. Żadną. Miło.
Co potem? Pogrzebałam trochę w literaturze fachowej, wykonałam zaległe telefony, umówiłam uczelniane spotkania. Następnie zdałam sobie sprawę, że mam randkę. Randkę mam! No jasne, że z mężem. Wspólne wyjście na obiad. Potem wino. Wino w cudnie posprzątanym mieszkaniu. Fajny dzień.