wtorek, 22 stycznia 2013

Poranna dawka humoru

Obserwuję tę swoją córę znad porannej kawy. Jednym okiem, bo to taki dzień, kiedy mi się powieki nie chcą poodklejać jedna od drugiej. Staję się przy okazji zdeklarowaną natywistką. Patrzę i myślę: wykapany tatuś. Nie usiedzi toto długo w jednym miejscu. A żarty się obojga wyjątkowo trzymają. Już sobie wyobrażam te psikusy, które mi będą robić, jak mała podrośnie. Strach się bać. Córce humor się wyostrza z dnia na dzień.
Ogląda bajkę, jak gdyby nigdy nic, po chwili wypala:

- Popatrz, mama! Sowa! Zupełnie jak ty.
- Jak ja? A co ja mam podobnego do sowy?-pytam zdziwiona.
- Jak to co? Sierść - oznajmia i śmieje się w głos.

No, wykapany tatuś.

sobota, 19 stycznia 2013

Plątanina

Jaki był ten tydzień? POSPIESZNY. Pospiesznie podejmowane decyzje (nie, nie te życiowe). Pospieszne autobusy. Pospiesznie przemierzane ośnieżone chodniki.
Ruszyłam z kolejną turą badań do doktoratu. Co to oznacza? "Pobyt" w zakładzie karnym. Tęsknotę za Lenonem. Podekscytowanie, że działam. Że się dzieje. Historie przebywających w ZK kobiet- fascynujące i przerażające zarazem. Historie przemocy i walki. Historie bezradności lub brutalnych wyborów. Rodziny oczekujące na widzenie. Konkubiny, kobiety w ciąży, dzieci, starzejące się matki i kumple z marginesu. Strażnicy. Pełna instytucjonalizacja. Ciekawość. Dociekliwość. Pewność. Zadowolenie.
Istna plątanina  doznań i przemyśleń. 
Teraz odpoczywam. 

p.s.: Od razu uspokajam- u nas też leży śnieg.  Zdjęcia, odnalezione w zakamarkach telefonu, rozczuliły mnie nie na żarty.