wtorek, 4 czerwca 2013

Garść niedzielnych refleksyji.



Niedziela rozpoczęta na małomiasteczkowym (w porywach nawet nieco wiejskim) festynie a skończona  analizą prac studenckich musi odcisnąć swoje piętno na człowieku. Nie ma siły. O ile rubaszna atmosfera festynu wprawiła mnie w nastrój całkiem lekki (przypomniała chociażby smak waty cukrowej, kręconych lodów i gum kulek), to wieczorna lektura niekoniecznie. Spośród siedemdziesięciu prac semestralnych przebrnęłam przez osiem. Znużenie połączone z poczuciem obezwładnienia głębią przemyśleń młodych ludzi na temat emocjonalności wbijało mnie w fotel tak silnie, że odpuściłam. Musiałam je odłożyć, w obawie przed nagłą eksplozją frustracji. Dziś jest wtorek i chyba już jestem gotowa do drugiego podejścia. Wciąż mam jednak w głowie garść niedzielnych refeksyji zaczerpniętych z dzieł studentów pierwszego roku. Zapisuję je więc tutaj, dla potomności...

"Skrajne emocje, takie jak nieszczęśliwa miłość, również przeszkadzają nam samym, a by żyć jakbyśmy tego chcieli, bez stresu związanego z reakcjami emocjonalnymi (...) i wiedzieć, że jesteśmy w związkach, aby spłodzić potomstwo, które będzie podtrzymywało nasz gatunek..."

"Przyjaźń jest bliskim stosunkiem emocjonalnym (...) Bazą dla niej są doświadczenia wspólne dla danego wieku lub wspólne chodzenie do szkoły lub bycie w wojsku. W niektórych kulturach pojawia się nawet przyjaciel- człowiek niedawno spotkany, z którym łączy nas wspólnie spędzony czas. "


środa, 29 maja 2013

Paka z rana jak śmietana.

Cóż może osłodzić poranek bardziej niż dziecko śpiące do 10? (10!!!!) Nic? Eee! A choćby taka paka z Poznania! Pan Listonosz, który zazwyczaj każe nam czekać niemal do 18, dziś zawitał z samego rana!  Nieświadome niczego Dziecię spało i spało.  Zaś ciekawa paki Matka w oczekiwaniu na jego pobudkę już roiła się przy oknie i gotowa była prześwietlać kopertę, tyle to trwało!