niedziela, 30 września 2012

Kasztaniaki (plus zdjęcia stworów!)



Długo wahałam się, czy opatrzyć relację z dzisiejszego dnia słowami. Początkowo, miały się tu znaleźć same zdjęcia. Niedzielę, słoneczną jak marzenie, w większości spędziliśmy w pobliskim parku. Mamy w domu trzy tony liści w kolorach jesieni i pół tony szyszek. Ilości iście hurtowe. Mieliśmy także tonę kasztanów, lecz z nich powstały jesienne ludki. Kasztaniaki właśnie przesądziły sprawę. Tworząc kasztanowo-żołędziowe stwory, zastanawialiśmy się, jak przedszkolaki i dzieciaki z podstawówek dają radę je konstruować. Nam, szczerze, sprawiało to dużą trudność, a do tych wątłych i niedożywionych zdecydowanie nie należymy. Chodzi oczywiście o wbijanie w kasztanowe cielska wykałaczkowych, względnie zapałkowych kończyn. Ma-sak-ra! Wy też tak macie? Bądź co bądź, kasztaniaki prezentują się imponująco. Fantazja nas poniosła. 

sobota, 29 września 2012

In the morning





 Z obowiązkowym wicherkiem we włosach, zaspanymi oczętami i w pidżamach. Nasze poranki z kawą i kakao. "Z pianką!" - przypominać zwykła Lena. Miesiąc temu, wczoraj i dziś. Jutro też, na bank! Dobrze nam z tym...