Zima. Bunt Dwulatki. Czasem mąż (ależ ze mnie dyplomata :)). Oporne studenciaki. Brak kasy. Zbędnych kilogramów trzy tony. Pranie. Prasowanie. Rozwieszanie. Zmywanie. Gotowanie. Co robić, żeby nie zwariować? Co robić, kiedy wszystko wkurza?
Na ogół pomaga joga. Czekolada z orzechami lub, ostatnimi czasy, milka z karmelem (aaaa!). Czytanie lub słuchanie książek. Wszystko byłoby git, gdyby nie wymuszona wyjazdem instruktorki przerwa w jodze. Wiem, mogę ćwiczyć w domu. Jednak obawa przed tym, że szanowny małżonek pęknie ze śmiechu, widząc mnie w pozycji krowy czy innego węża, sprawiła, że musiałam chwilowo znaleźć substytut. Jaki? Nazywam to "popołudniową rundką odstresowującą". Możecie się śmiać. Bo to nie żaden wypad do kosmetyczki ani na kawę. To powolne popołudniowe zakupy. Z dużym naciskiem na powolne. Takie, które pozwalają na zastanowienie się, czy wolę ogórki szklarniowe czy gruntowe, zamiast biegu za Papasiątkiem, które już w koszyku ma 5 serków, 3 paczki chrupek i 4 jajka z niespodzianką. Takie, które pozwalają na pogadanie o pierdołach z ekspedientką, na wstąpienie do osiedlowego sh i przymierzenie sukienki w groszki. Bez biegu. Wiecie, że działa? Rodzina też jest zadowolona. Gorąco polecam. To prosty przepis na już.
Fajne te grochy i fajnie, że się możesz wyrwać, a potem zwolnić. Ja to sobie Australię objeżdżam w kryzysie, w myślach rzecz jasna
OdpowiedzUsuńwiesz, to moje zwolnienie tempa to w sumie pół godziny dziennie w porywach do 45 min, ale działa cuda! no cuda działa, szkoda, że zmarszczek nie likwiduje i cellulitu :D
UsuńCellulitu nie? Myślałam, że przede wszystkim :D
Usuńmnie też się te grochy bardzo podobają :)
OdpowiedzUsuńFajny masz zamiennik jogi :)
pozdrawiam
mysa
p.s. ja się zajadam truskawkową milką właśnie :)
sukienki w grochy mają jakiś taki urok swój, nie? za jogą tęsknię tak czy siak:)
Usuńp.s.: spróbuj koniecznie tej z karmelem, re-wel-ka!
O widzę, że mamy identyczny przepis na relax ;))) Zwykle próbuję gdy tylko się uda.. Mamamini i takie tam ;) Ach, no ale teraz siedze i pisze... i tylko te internetowe sklepiki kuszą jak diabli! Piękna sukienka, strasznie lubię grochy i sukienki wogóle. A torebkę mam prawie identyczną! Lenon widzę też rośnie jak Jagoda.. A jaki stylowy, ulala...Ok piszę, piszę...
OdpowiedzUsuńtwój sposób musi być chyba jednak bardziej skuteczny... za sprawą Mamamini:) Pisz! Ja badam!:)
Usuńcho na kawę, Marla. nie daj się namawiać no :) zróbmy se przerwę :)
OdpowiedzUsuńnamawiać??? jasne, że cho! lecę, pędzę!:) ale ostrzegam- bez czekolady się nie ruszam! trza to obgryźć (jakby ktoś miał wątpliwości, to "stała" wersja oblać):)
UsuńCudne te grochy:) Mnie wizyta w sh też humor poprawia i umycie włosów (jak o tym wspominam, zawsze się dziwię, ale naprawdę - na mnie działa:))
OdpowiedzUsuń