A tak! Dokładnie! Zazdrościmy. I to zupełnie bezwstydnie. Komu? A, Córze zazdrościmy. Werandy. Kwiatów na werandzie. Własnej chaty. Człowiek się w bloku kisi, a małolata śmiga! Śmiga jak szalona!
Mama ma nadzieję. W końcu, chatę poczynił Tata. "Wprawił się chłopak, to może kiedyś trzaśnie taką w rozmiarze XXL" myśli chytrze.
Za wystrój odpowiada Lena. Wiadomo, "luziowo". Dla równowagi, lokatorka (oczywiście, kiedy już ugotuje zupę z kamieni) zmienia się często w "komboja". Potem otwiera zakład fryzjerski. Restaurację. Sklep spożywczy. A na koniec- staje się dentystką (nie pytajcie nawet, skąd takie preferencje).
Mimo tej ostatniej profesji, chatkę otacza pisk i śmiech "kolezianek". Ostatnio zaproszono nawet biedronkę.





A rodzice? Sprawili sobie nieopodal chatki "luziową" (a jak!) ławeczkę i siedzą... i wzdychają... i zazdroszczą :)
Śliczna chatka! U nas też zabawy w "kombojów". Nie mogę młodemu tego "w" tam przemycić :)
OdpowiedzUsuńa Lenusiak w okresie przekory mówi "komboje" i śmieje się w głos, kiedy ją poprawiam:)
UsuńEno eno, ukłony dla taty z powodu chaty.
OdpowiedzUsuńano! przyjeżdżasz na agroturystykę do Lenusiaka?:D
Usuńi my zazdrościmy! i bardzo lubimy zdjęcie z włosem rozwianym :)
OdpowiedzUsuńja też je lubię! i wąchanie kwiatów z pomarszczonym nochalem! ;D
UsuńTo ja też sobie usiądę, i będę zazdrościć :))))
OdpowiedzUsuńDomek przedni :)))